Dramat Kamila Jastrzębskiego na Mistrzostwach Europy!

Nadzieje były duże…
Do tego dnia Kamil Jastrzębski, reprezentujący na co dzień SKB Kraśnik przygotowywał się bardzo długo. Nie szczędził sobie starannych przygotowań, ciężką pracą wyciskał ostatnie poty na treningach. Dlatego też zarówno zawodnik jak i wszyscy kibice mieli bardzo duże nadzieje związane z tym występem. Chodzi o Mistrzostwa Europy na dystansie maratońskim w Monachium. Kto zna Kamila, ten wie, że maraton nie jest mu straszny. Jednakże tamtego dnia nasz znakomity biegacz doświadczył osobistego dramatu. W pewnym momencie poczuł, że nie jest w stanie ukończyć biegu.
Ból nie pozwolił dalej biec
Kamil stanął na starcie Mistrzostw bardzo dobrze do tej rywalizacji przygotowany. Nie czuł się wcześniej źle, nie skarżył na żadne urazy. Był upalny poniedziałek, 15 sierpnia. Wraz z innymi zawodnikami wystartował i rozpoczął bieg – jak jeszcze sądził: po zwycięstwo. Jednakże na 12 kilometrze poczuł silne kłucie w prawym boku. Kolki się zdarzają, zwłaszcza biegaczom, toteż nasz zawodnik postanowił rozmasować, a potem rozciągnąć ten uraz. Niestety to nic nie pomogło. Na domiar złego ból pojawił się w drugim boku i stale się nasilał. Kamil miał dylemat, ale w końcu zdrowie jest ważniejsze niż ukończenie biegu. Dlatego też musiał zrezygnować.
Kamil nie był jedyny
Patrząc na ogół zawodników biorących udział tamtego dnia w biegu w Monachium dało się zauważyć, że kilkunastu innych biegaczy również zrezygnowało z rywalizacji. Być może dopadł ich ten sam problem, co Kamila. Należy wziąć pod uwagę to, że wtedy temperatura była naprawdę wysoka, co mogło wpłynąć na nagłe wystąpienie niedyspozycji u zawodników.